Każda posiadaczka półdługich i długich włosów doskonale zna ten problem. Ciężko rozczesujące się i plączące się włosy potrafią skutecznie zirytować.
Niestety, problem ten dotyczy zazwyczaj włosów porowatych. Są to często włosy kręcone, poddawane rozjaśnianiu, zniszczone i suche. Wtedy właśnie łuski odstają, powodując m.in. puszenie się włosów. Ten typ włosów szybko chłonie wodę oraz długo schnie. Porowate włosy mają tendencję do rozdwajania się oraz łamania. Na porowatość włosów niezbyt wiele możemy poradzić (chyba, że ta przypadłość przyszła wraz z częstymi zabiegami fryzjerskimi), ale na szczęście problem plątania da się rozwiązać.
Olejki i szczotkowanie
Częste używanie olejków i olejów znacznie wygładzie włosy, uszczelni łuskę oraz przepięknie je nabłyszczy. Kosmetyki z silikonem również bardzo dobrze wpływają na włosy tego typu. Dlatego też należy rozsądnie podchodzić do silikonów w kosmetykach, ponieważ niekiedy są one wręcz pożyteczne. W efekcie łuska będzie bardziej wygładzona, a porowatość się zmniejszy (jednakże nie wyeliminujemy jej całkowicie!). Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o olejowaniu włosów przeczytaj nasz poprzedni artykuł.
Sprawdź: Jak osiągnąć równowagę PEH włosów?
Jeśli włosy nadal uporczywie się plączą warto rozważyć częstsze ich spinanie. Oczywiście nie jest to zbyt uniwersalna rada, ponieważ niektóre kobiety wręcz nie lubią spinać włosów.
Bardzo ważny jest też wybór szczotki. Najlepiej postawić na te z naturalnego włosia lub dobrze wszystkim znany Tangle Teezer. Włosy należy czesać delikatnie i ostrożnie. Jeśli zrobi nam się kołtun – nie szarpmy! Należy wciąć pasemko w dłoń i przytrzymując, lekko rozczesywać. Zalecana jest przede wszystkim cierpliwość, szybkie rozczesywanie i wyrywanie włosów na pewno nie da nam dobrym rezultatów.
U mnie doskonale sprawdza się porządne nawilżenie włosów, w tym celu stosuje wszelkie maski Wax Pilomax. Problem sam zniknął.
Ja też ich używam! I czeszę włosy jedynie na mokro!