Czy kosmetyki „do wszystkiego” działają? Recenzja kosmetyków Tizmi Total Body

tizmi kosmetyki, kosmetyki tizmi, recenzja kosmetyków tizmi

Zbliżał się termin mojego urlopowego wyjazdu. Jechałam w góry, pogoda miała być różna (od wichur i niskich temperatur, po upały), więc musiałam spakować mnóstwo ubrań i butów. Stojąc nad walizką załamałam ręce. Gdzie ja zmieszczę kosmetyki? I wtedy w głowie zaświtała myśl: kupię kosmetyki uniwersalne. Wybrałam żel do kąpieli i balsam polskiej marki Tizmi.

Z pewnością chociaż raz nie zmieściliście wszystkiego w wakacyjną walizkę. Prawda? 🙂 . I właśnie dlatego przed urlopem postanowiłam przetestować uniwersalne kosmetyki od polskiej marki Tizmi. Ponoć dwa produkty (żel do mycia i balsam) wystarczą do pielęgnacji całego ciała – od stóp po włosy. Poza tym byłam ciekawa, jak takie „kosmetyki do wszystkiego” działają. Bo szczerze mówiąc do tego typu produktów podchodzę raczej sceptycznie.

Ahoj, wakacyjna przygodo!

Zacznę od tego, co mnie skłoniło do zakupu kosmetyków Tizmi. Wybierałam się w góry. Przed planowanym urlopem sprawdziłam pogodę i… trochę się przeraziłam. Pogoda miała być bardzo zmienna. Jednego dnia miało być zimno, nawet 9 stopni Celsjusza w nocy, innego wielkie upały. Poza tym czekały mnie marsze w deszczu, przy wietrze, a także w palącym słońcu. Cóż zrobić, poszerzyłam listę niezbędnych rzeczy do zabrania o dodatkowe pary butów, swetry, kurtkę.

Niestety póki co nie dorobiłam się magicznego plecaka z dnem bez końca (ah, chciałabym być czasami Hermioną i mieć pod ręką zawsze wszystko, czego potrzebuję, schowane w małym worku). Tak więc spakowałam się w większą walizkę. A musicie wiedzieć, że w tym roku zmieniłam też auto. Na mniejsze…

Tak więc musiałam zmieścić mnóstwo ubrań i butów, a do tego niezbędne rzeczy dla dziecka (czyli trochę ciuchów i dwa plecaki absolutnie niezbędnych zabawek i książek) i akcesoria dla psa, który tego roku wybierał się na urlop z nami. Rozumiecie, jakie to było wyzwanie? Mnóstwo rzeczy do zabrania, pogoda w kratkę i mały samochód…

Doszłam do wniosku, że ograniczę liczbę kosmetyków do całkowitego minimum. W deszczu włosy i tak będą wyglądać tak, jak będą, na szlaku w polskich górach nie spotkam raczej Brada Pitta, więc pudry i fluidy też mogłam ograniczyć. I wiecie co? Postanowiłam ten mały kłopot zamienić w ciekawe wyzwanie. Jakie? Zabrałam ze sobą tylko dwa kosmetyki!

Dlaczego Tizmi?

Wybrałam kosmetyki Tizmi: żel pod prysznic rabarbarowy i balsam do ciała o zapachu pomarańczy. Czemu? Powodów było kilka. Po pierwsze, to polska marka, a lubię wspierać polskich przedsiębiorców. Po drugie, to kosmetyki naturalne – kolejne bingo. No i po trzecie, są bardzo uniwersalne (przynajmniej tak obiecano na etykiecie). I po czwarte, znałam już balsam Tizmi Rabarbar i Mięta i zakochałam się w nim. Co prawda, nie nakładałam go na włosy, ale wszystko przede mną.

Co obiecuje producent?

Kosmetyki Tizmi są dedykowane młodym osobom, mają być łatwe w użyciu, uniwersalne i cudownie pachnieć. Co prawda nie mam już 20 lat, ale postanowiłam zaryzykować 🙂 . Zarówno żel do mycia, jak i balsam, mają naturalne składy.

Kosmetyki Tizmi nie zawierają:

  • SLS
  • SLES
  • parabenów
  • barwników
  • parafiny
  • olei mineralnych
  • silikonów
  • wazeliny

Te multikosmetyki służą do pielęgnacji całego ciała – tylko dwa produkty i kompleksowe dbanie o ciało i włosy. Zacznijmy od żelu do kąpieli. Żel oczywiście oczyszcza skórę, ale można nim też myć włosy. Dodany do wanny cudownie pachnie i pozwala się zrelaksować. Można nim też myć twarz.

A balsam? Ten produkt ma podobne właściwości. Stosuje się go do pielęgnacji ciała i jako krem do twarzy. Może być również wykorzystywany jako maska do włosów i serum na końcówki. Świetnie nadaje się także do wykonania kompresu na przesuszone dłonie, łokcie, stopy. Oba produkty polecane są do zabrania w podróż. Tak też zrobiłam.

Żel do mycia Tizmi Rabarar i Mięta – opinia

Zacznijmy od żelu Tizmi. Jako kosmetyk pod prysznic sprawdza się świetnie. Fajnie się pieni i cudownie pachnie – z całej gamy zapachów Tizmi, to właśnie rabarbar jest mój ulubiony. Przyznam jednak szczerze, że mięty w ogóle nie wyczuwam. Żelem Tizmi byłam również buzię – i tutaj nie ma żadnego dramatu. Buzia była odświeżona i czysta, nie pojawiły się na niej krosty czy wypryski. A musicie wiedzieć, że mam skórę wrażliwą i ciągle się borykam z podrażnieniami. Dodam, że nie próbowałam żelem zmywać makijażu.

A co z włosami? Użyty jako szampon. Tizmi Total Body Wash ładnie się pieni, chociaż nie uzyskamy jakiejś spektakularnej piany. Jest dość wydajny. Podczas mycia włosów można się zrelaksować, bo kosmetyk naprawdę intensywnie pachnie. A jakie efekty? Włosy są wyraźnie oczyszczone i odświeżone, więc Tizmi spełnia swoje zadanie. Nie puszą się, nie elektryzują. Są delikatnie „tępe” w dotyku, ale nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo. Włosy nie były ani przeciążone, ani oklapnięte. Po prostu były dobrze umyte.

Jeśli chciałabym, żeby pasma ładniej się układały, były mięciutkie albo lśniące, musiałabym z pewnością użyć dodatkowego kosmetyku. Na wakacjach Tizmi Total Body Wash się sprawdził, jednak po powrocie do domu zużyłam resztę kosmetyku do mycia ciała.

Warto dodać, że przyjemny zapach w ogóle nie utrzymuje się na włosach. Czuć go tylko podczas mycia i jeszcze przez chwilę, gdy włosy są jeszcze mokre. Szkoda, bo rabarbarowy aromat jest naprawdę cudowny!

żel do mycia tizmi, czy warto stosować żel tizmi, tizmi żel opinia

Balsam do ciała i włosów Tizmi Pomarańcza i Imbir – opinia

Na tapet trafia balsam Tizmi Total Body Balm. Poprzednio używałam balsamu rabarbarowego (uwielbiam go!), teraz wybrałam zapach pomarańczowy. Pierwsze, co zauważyłam, to znacznie mniej intensywny zapach. O ile wersja z rabarbarem aż „bije po nosie”, o tyle balsam pomarańczowy pachnie znacznie subtelniej. I znowu, nie wyczuwam drugiego składnika, czyli imbiru. Balsam ma ładny zapach kwiatu pomarańczy. Nie jest on cytrusowy, tylko właśnie kwiatowy.

Jak krem ten kosmetyk sprawdza się idealnie. Stosowany na całe ciało sprawia, że skóra jest miękka, gładka, delikatnie. Kosmetyk pozostawia na skórze przyjemny, słodki zapach. Jako krem do rąk też się sprawdza – lubię go, bo dba również o skórki przy paznokciach, z którymi często mam problem. Co ważne, nie można przesadzić z jego ilością – balsam jest odżywczy i dość ciężki, więc gruba warstwa będzie się długo wchłaniać.

Tizmi Total Body Balm można też używać jako kremu do twarzy. Ja nakładam go na noc, bo cudownie pachnie i pomaga się zrelaksować oraz wyciszyć przed snem – szczególnie ten o zapachu pomarańczy, bo rabarbarowa wersja mnie osobiście pobudza. Jako krem na dzień nie do końca się sprawdza. Na wakacjach był idealny, bo natłuszczał i mocno nawilżał moją skórę. Jednak zdecydowanie nie polecam tego balsamu pod makijaż. Jest zbyt ciężki. Makijaż będzie się rolować. Czyli balsam będzie idealnym kremem na dzień dla osób, które stawiają na naturalność i nie robią makijażu, a także lubią naturalne kosmetyki.

balsam do ciała tizmi, krem tizmi, tizmi pomarańcza i imbir

Pielęgnacja włosów z Tizmi

A co z włosami? Tego bałam się najbardziej. Trudno mi sobie wyobrazić nakładanie balsamu (kremu) na włosy. A podkreślę, że ten kosmetyk jest naprawdę gęsty i skoncentrowany. Obawiałam się, że przeciąży kosmyki. Ale obiecałam testować, więc zaryzykowałam.

Moje wrażenia są średnie. Balsam można nakładać na całe włosy albo końcówki. Poszłam na całość i nałożyłam krem na lekko wilgotne włosy od połowy ucha. Zostawiłam na całą noc, jak kazał producent. Rano umyłam włosy szamponem i wysuszyłam.

Moje wrażenia? Jako maska do włosów Tizmi sprawdził się u mnie średnio. Podobnie jak w przypadku żelu, zapach bardzo szybko się ulotnił. Rozumiem konieczność spłukania kosmetyku – włosy po wyschnięciu były przyciężkie i nieco sklejone, porobiły się takie „strączki”. Po spłukaniu nie było już po nich śladu, jednak w zasadzie… nic się nie wydarzyło. Pasma nie były ani bardziej miękkie, ani gładsze czy lśniące. Efektu nie zauważyłam żadnego – ani na plus, ani na minus. Ponownie za jakiś czas nałożyłam krem na końcówki. Podobnie, nie zauważyłam rezultatu.

Możliwe, że za krótko stosowałam balsam Tizmi w roli maski do włosów. Aplikowałam produkt raptem 3 razy i zrezygnowałam. Wolę go wykorzystać jako krem do ciała i kompres do stóp.

Dla mnie dużym minusem jest konieczność zmycia kosmetyku z włosów o poranku. To duże utrudnienie, jeśli rano spieszysz się do pracy czy szkoły. Zazwyczaj maski zostawia się na włosach na 30 minut i jeszcze tego samego wieczora spłukuje. Całonocna aplikacja mocno mnie zraziła.

tizmi kosmetyki ocena

Co sądzę o kosmetykach Tizmi? Czy nadają się do pielęgnacji włosów?

Podsumujmy. W moim przypadku kosmetyki Tizmi idealnie sprawdzają się w pielęgnacji ciała. Do włosów już ich raczej nie użyję, bo stosowanie balsamu to trochę zachodu i niewidoczne efekty, zaś żel działa jak inne szampony, więc wolę go wykorzystać do kąpieli. Gdyby cudowny zapach rabarbaru pozostawał na włosach, pewnie skusiłabym się na mycie włosów Tizmi. Jednak, jak pisałam, zapach ulatnia się po chwili.

Zaczęłam od wakacji, bo przecież kosmetyki Tizmi kupiłam na urlop. Czy sprawdziły się w tej roli? Zdecydowanie tak. Przez kilka dni używałam tylko tych kosmetyków i to mi wystarczyło. Co dla mnie istotne, skład tych kosmetyków jest bardzo delikatny, więc podczas wyjazdu używała ich cała moja rodzina, włącznie z dzieckiem. Czyli udało mi się zaoszczędzić w walizce jeszcze więcej miejsca 🙂 .

Tizmi na wyjazd?

Zastrzeżenia mam tylko co do opakowań. Są spore. Szczególnie balsam – umieszczony jest w okrągłym opakowaniu z profilowanym dnem. Wykorzystałam już jeden balsam Tizmi do końca i wiem, że w środku jest specjalnie wytłoczony – w rzeczywistości kosmetyk nie zajmuje całego opakowania. Gdyby zrezygnować z niepotrzebnego moim zdaniem wypełnienia, balsam zmieściłby się w mniejsze pudełko.

Z kolei żel umieszczono w tubce, którą stawia się „na głowie”. Wolę kosmetyki z pompką. Czemu? Bo zdarza się, że żelu w tubce nie domkniemy i zabrudzi nam ubrania w walizce (żel Tizmi trzeba docisnąć, żeby mieć pewność, że się zamknie). Druga kwestia dotyczy konsystencji. Żel do mycia Tizmi jest dość rzadki i łatwo „wycieka” z tubki. Przy otwieraniu kosmetyk jest już zebrany przy „wylocie” i szybko wycieka na dłoń. Czasami wylewa się go więcej, niż potrzebujemy, przez co niepotrzebnie go marnujemy. To drobna uwaga, jednak warto to dopracować. Niestety część mojego żelu wyciekła pod prysznicem. Ktoś nie domknął tubki…

Czy wrócę do tej marki? Z pewnością kupię kolejny balsam do ciała, jednak będę go używać tylko do skóry, nie do włosów. Wg. mnie balsam Tizmi jest hitem! Zdradzę wam, że najchętniej stosuję go jako kompres na stopy, szczególnie latem. Nakładam grubą warstwę wieczorem i zakładam bawełniane skarpetki. Tizmi w cudowny sposób zmiękcza i wygładza stopy. Skóra jest jedwabista w dotyku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 odpowiedź na “Czy kosmetyki „do wszystkiego” działają? Recenzja kosmetyków Tizmi Total Body

Gorące tematy
07/11/2016

7 praktycznych wskazówek, jak dbać o włosy w okresie jesienno-zimowym

Chłodniejsza aura zagościła u nas na stałe. Niestety już nic nie możemy na to poradzić. Niskie temperatury, wilgoć i inne warunki...
14/06/2019

Domowa koloryzacja? Sprawdź, czy nie popełniasz tych 8 błędów

Coraz więcej kobiet decyduje się na domową koloryzację. Nic dziwnego, skoro nawet z domu masz dostęp do profesjonalnych farb do włosów. Zanim...
02/12/2020

Czym się kierować przy wyborze prezentu?

Obdarowywanie innych to niezwykle przyjemne chwile w roku. Cieszymy się, gdy widzimy uśmiech na twarzach bliskich, uwielbiamy sprawiać radość....
Najpopularniejsze