
Jeśli szukasz rzetelnych opinii o kosmetykach do włosów Sebastian Professional, to jesteś w dobrym miejscu. W tym teście sprawdzamy, jak produkty tej marki radzą sobie na różnych typach włosów: rozjaśnianych, suchych, puszących się, falujących, cienkich i podatnych na obciążenie. Pod lupę trafiły kultowe serie Hydre, Dark Oil, Penetraitt i No Breaker, a każda z dziewczyn testowała je na swoich włosach i w swojej codziennej rutynie. Dzięki temu możesz zobaczyć, które kosmetyki Sebastian najlepiej sprawdzają się przy nawilżeniu, wygładzeniu, regeneracji i stylizacji.
Sebastian Professional – historia, filozofia i dlaczego warto znać tę markę
Sebastian Professional to marka, która od lat zajmuje mocną pozycję w świecie profesjonalnej pielęgnacji i stylizacji włosów. Powstała w Los Angeles w latach 70. z inicjatywy Geri Cusenza i Johna Sebastiana, którzy od początku stawiali na przełamywanie schematów, kreatywność i odważne podejście do fryzjerstwa. To właśnie ta filozofia sprawiła, że Sebastian stał się marką kojarzoną nie tylko z efektowną stylizacją, ale też z nowoczesną pielęgnacją dopasowaną do realnych potrzeb włosów.
Produkty Sebastian wyróżniają się innowacyjnymi formułami, które łączą pielęgnację z zaawansowanym działaniem stylizującym. Marka słynie z dobrze przemyślanych receptur opartych m.in. na olejkach, składnikach wygładzających, nawilżających i wspierających kondycję włosa. To kosmetyki dla kobiet, które chcą mieć nie tylko ładnie ułożoną fryzurę, ale też zdrowe, miękkie, błyszczące i bardziej odporne włosy. Sebastian od lat pokazuje, że włosy mogą być formą wyrażania siebie – niezależnie od tego, czy zależy Ci na gładkości, objętości, regeneracji czy efekcie jak po wyjściu z salonu.
Opinie Dominiki – nawilżenie, wygładzenie i zdrowy blask na włosach po rozjaśnianiu
Dominika przetestowała:
Mam włosy po rozjaśnianiu, o średnio wysokiej porowatości, więc bardzo szybko widzę, czy dany kosmetyk naprawdę działa. Moje włosy są obecnie w całkiem dobrej kondycji, ale przy blondzie wiem jedno: bez regularnej pielęgnacji wszystko może się szybko posypać. Dlatego od profesjonalnych kosmetyków oczekuję przede wszystkim konkretów – nawilżenia, wygładzenia i takiego efektu, po którym włosy wyglądają zdrowo, ale nie są obciążone.
Sebastian Penetraitt Rescue Repair Serum
To był dla mnie bardzo ciekawy produkt, bo kosmetyków do włosów nakładanych typowo na noc nadal nie ma aż tak wiele. Na początku podeszłam do niego dość sceptycznie, ale po około dwóch tygodniach regularnego stosowania mogę powiedzieć, że to naprawdę udane odkrycie.
Najbardziej polubiłam jego lekką konsystencję. Serum szybko się wchłania, nie obciąża włosów i nie zostawia nieprzyjemnej warstwy, co przy moich włosach ma ogromne znaczenie. Po regularnym stosowaniu zauważyłam, że włosy są wyraźnie gładsze, bardziej nawilżone i po prostu ładniej wyglądają. Do tego lepiej się rozczesują, a to automatycznie zmniejsza ryzyko mechanicznych uszkodzeń. Na plus też zdecydowanie zdrowy blask, który pojawił się na włosach.
To nie jest produkt, który daje efekt wow po jednym użyciu, tylko działa bardziej stopniowo. Dla mnie to nie jest duży minus, ale jeśli ktoś oczekuje natychmiastowego spektakularnego efektu, to może mieć inne odczucia. Drugim minusem jest cena, chociaż przy tej formule i wydajności jestem w stanie to zrozumieć.
Sebastian Hydre Shampoo i Hydre Mask
To jest absolutnie duet idealny. Myślałam, że moim faworytem będzie bestsellerowa seria Dark Oil, ale muszę przyznać, że zakochałam się jednak w serii Hydre od pierwszego mycia. Poziom nawilżenia na moich farbowanych blond włosach przerósł moje oczekiwania. To mega dawka porządnego nawilżenia, którą po prostu czuć i którą zachwycam się cały czas.
Szampon Sebastian Hydre bardzo dobrze się pieni, ma przyjemny zapach, dobrze oczyszcza skórę głowy i bez problemu się spłukuje. Co dla mnie ważne, nie daje uczucia przesuszenia ani podrażnienia, ale też kompletnie nie przeciąża włosów. Nie używam samego szamponu bez maski, lub odżywki, więc nie wypowiem się na temat efektu po wysuszeniu tylko po jego użyciu. Wiem jednak, że zdarzyło mi się użyć szamponów nawilżających, które same w sobie przeciążały mi włosy. Tutaj w zestawieniu z różnymi maskami czy odżywkami nic takiego się nie dzieje.
Maska Sebastian Hydre to dla mnie mocny punkt tej serii. Razem z szamponem daje naprawdę wyczuwalne nawilżenie. Włosy są miękkie, sprężyste, elastyczne, a przy tym lekkie. Nie puszą się, nie elektryzują, mają zdrowy blask i dużo lepiej się układają. Zauważyłam też, że im dłużej używam tej maski, tym lepszy mam efekt. Włosy łatwiej stylizować i dłużej wyglądają dobrze po modelowaniu.
Jedyne minusy? Głównie cena, szczególnie jeśli ma się długie włosy i zużywa się więcej produktu. Ale szampon + maska to gwarancja absolutnie wyczuwalnego w dotyku nawilżenia. Uczucie jest niesamowite i warte przetestowania. Mam włosy delikatne jak włosy dziecka nieskalane farbowaniem. Sztos.

Sebastian Dark Oil Smooth
Używam i używałam wielu olejków do włosów, bo jestem ich absolutną fanką, ale ten na ten moment zostaje ze mną na dłużej. Po pierwsze ten zapach! Luksusowy, obłędny, otula przy każdym ruchu głowy. Totalnie uzależniający. Bardzo polubiłam się z jego konsystencją, bo jest odrobinę gęstszy niż wiele olejków profesjonalnych, które stosowałam. Mi to bardzo odpowiada.
Ogarnia niesforne pasma i odstające włoski, bardzo ułatwia stylizację – dla mnie to głównie prostowanie na szczotce, więc efekt jest idealny, a przy już kilkutygodniowym stosowaniu widzę poprawę na strukturze włosów.
Przy stosowaniu tego produktu warto pamiętać, że minimalna ilość wystarczy i naprawdę dorzucanie dodatkowej pompki może spowodować obciążenie i efekt przetłuszczenia. Nie zalecam tego robić, ale zalecam przetestować różne ilości na włosach, bo tutaj ma to ogromne znaczenie. Jak na początek da się za dużo, to można się zrazić.
U mnie konkretnie nie do końca sprawdza się na suchych włosach, bo powoduje lekkie przeciążenie włosów. Być może przy mikro ilości byłoby lepiej, ale jednak na suche włosy wolę stosować inny, sprawdzający się u mnie produkt. Ten wolę zdecydowanie na mokre włosy przed użyciem suszarki i tutaj ma MOC. Niemniej, to kwestia preferencji i specyfiki włosów.
Sebastian Dark Oil Mask
Tej maski używałam na zmianę z maską z serii Hydre i w zestawieniu z szamponem z tej serii + innym z innej marki. Za każdym razem efekt jest zadowalający, bo ona po prostu spełnia swoje zadanie. Gęsta konsystencja, lekko kremowa trzyma się włosów i ten zapach – ponownie jak w przypadku olejku. Sztos.
Maska daje praktycznie natychmiastowy efekt smooth oraz nabłyszczenie, które widać i z każdym kolejnym stosowaniem wręcz jest bardziej zauważalne.
Mój wniosek po testach
To są produkty, po których włosy są bardziej miękkie, błyszczące, łatwiejsze do rozczesania i po prostu wyglądają zdrowiej, a przy regularnym stosowaniu efekt tylko się pogłębia, co przy blondzie ma dla mnie największe znaczenie.
Opinie Zuzy – odbudowa, mniej puszenia i włosy jak po wyjściu od fryzjera
Zuza przetestowała:
Mam grube włosy, które łatwo się falują i niestety równie łatwo zaczynają się puszyć. Ostatnio ich stan był naprawdę słaby – plątały się, wyglądały na zmęczone, a ja coraz częściej ratowałam się prostownicą, co tylko pogarszało sprawę. Dlatego kiedy zaczęłam testować kosmetyki Sebastian, zależało mi przede wszystkim na odbudowie, wygładzeniu i takim efekcie, który ułatwi mi codzienne ogarnięcie włosów.
Sięgnęłam po Sebastian No Breaker Pre-Shampoo, Sebastian No Breaker Shampoo, Sebastian Penetraitt Rescue Repair Mask i Sebastian No Breaker Leave-In Cream. Testowałam je kilka razy, w różnych konfiguracjach, i szybko zauważyłam, że największą różnicę robi cały zestaw używany razem.
Sebastian No Breaker Pre-Shampoo
Ma kremową konsystencję, więc początkowo podchodziłam do niego sceptycznie. Obawiałam się, że obciąży włosy i sprawi, że po umyciu będą wyglądały na przetłuszczone. Ku mojemu zaskoczeniu wystarczyło go dokładnie spłukać, by całkowicie zmienić zdanie – skóra głowy była odświeżona, a włosy nie „śliskie”, lecz przyjemnie wygładzone i przygotowane do dalszej pielęgnacji. Zauważyłam, że kiedy pomijam pre-szampon włosy nie puszą się, wyglądają dobrze. Natomiast przetłuszczają się szybciej niż, kiedy przed szamponem używałam pre-szamponu.
Sebastian No Breaker Shampoo
Następnie użyłam szamponu, który cudownie pachnie i świetnie się pieni (a ja to bardzo cenię). Już na tym etapie włosy stały się wyraźnie miękkie i gładkie – szczerze mówiąc, mogłabym na tym zakończyć pielęgnację, bo czułam, że po wysuszeniu będą wyglądać dobrze.

Sebastian Penetraitt Rescue Repair Mask
Po dołożeniu maski efekt był jeszcze lepszy. Włosy zrobiły się bardziej miękkie, gładsze i wyraźnie lepiej odżywione. To był ten moment, kiedy naprawdę poczułam, że pielęgnacja domyka się tak, jak powinna. Po tej masce włosy wyglądały zdrowiej, były przyjemniejsze w dotyku i dużo lepiej współpracowały przy suszeniu oraz stylizacji. To bardzo dobry produkt, jeśli włosy są osłabione i potrzebują wygładzenia bez sztywności.
Sebastian No Breaker Leave-In Cream
Po spłukaniu i delikatnym osuszeniu włosów ręcznikiem użyłam kremu do stylizacji. Świetnie przygotowuje włosy do modelowania, a dodatkowo chroni przed wysoką temperaturą. Zaraz po szamponie to mój ulubiony produkt. Po wysuszeniu włosy były miękkie, uniesione u nasady, a końce wyraźnie wygładzone i „scalone”. Wyglądałam, jakbym właśnie wyszła z salonu fryzjerskiego – i taki efekt uzyskiwałam po każdym użyciu tych produktów.
Mój wniosek po testach
Po zużyciu tych produktów spokojnie mogę powiedzieć, że są warte swojej ceny. Każdy z nich działa dobrze osobno, ale razem tworzą pielęgnację, która naprawdę poprawia wygląd i kondycję włosów.
Opinie Kasi – odbudowa, wygładzenie i lekka stylizacja na cienkich włosach blond
Kasia przetestowała:
Mam włosy rozjaśniane, blond, raczej cienkie i dość wrażliwe, więc bardzo łatwo je obciążyć. Po zimie najbardziej zależało mi na tym, żeby dać im porządne odżywienie i wygładzenie, ale bez efektu przyklapu. Przy takich włosach to zawsze jest balans: chcę, żeby wyglądały na zadbane i bardziej „pełne”, ale jednocześnie nie mogę przesadzić z ciężkimi formułami. Dlatego podczas testu najbardziej zwracałam uwagę na to, czy włosy są miękkie, czy lepiej się układają i czy pielęgnacja rzeczywiście poprawia ich wygląd, a nie tylko chwilowo je wygładza.
Sebastian Penetraitt Rescue Repair Shampoo
To był dla mnie bardzo dobry punkt wyjścia całej pielęgnacji. Lubię, kiedy szampon nie tylko myje, ale też już na tym etapie sprawia, że włosy nie są szorstkie. Tutaj właśnie tak było. Po umyciu włosy były przyjemniejsze w dotyku, mniej splątane i wyglądały na bardziej ogarnięte, co przy moich cienkich, rozjaśnianych włosach naprawdę robi różnicę.
Podobało mi się też to, że po spłukaniu nie miałam uczucia przesuszenia. Włosy nie były tępe ani „ściągnięte”, tylko przygotowane do dalszej pielęgnacji. Dla mnie to duży plus, bo blond bardzo szybko pokazuje, kiedy kosmetyk jest zbyt agresywny.
Sebastian Dark Oil Shampoo
Ten szampon polubiłam wtedy, kiedy zależało mi bardziej na wygładzeniu i takim ładnym, bardziej dopracowanym wykończeniu włosów. Dawał mi efekt bardziej miękkiej tafli, włosy wyglądały po nim na gładsze i miały przyjemniejszy połysk. Przy cienkich włosach to ważne, bo łatwo o mat i szorstkość, szczególnie na długości. I jak on pięknie pachnie – uwielbiam ten zapach.
Nie miałam też wrażenia, że od razu zabiera objętość, choć przy moich włosach zdecydowanie widziałam, że to ten typ produktu, który najlepiej sprawdza się wtedy, kiedy reszta pielęgnacji jest dobrze wyważona. Bardzo fajna opcja, jeśli chce się dodać włosom gładkości i bardziej eleganckiego wykończenia. Oczywiście działanie szamponów zawsze łączyłam z odżywką lub maską, ale mimo to, jestem bardzo zadowolona z tych produktów.

Sebastian No Breaker Mask
To produkt, który najmocniej robił różnicę na długości i końcówkach. Po użyciu włosy były bardziej miękkie, elastyczne i wyglądały na mniej przesuszone. Najbardziej podobało mi się to, że efekt nie był taki „ciężki” – pasma były nadal lejące się, pięknie wygładzone i z pewnością zyskały śliczny blask. Dodatkowo, włosy świetnie dawały się rozczesać, nie plątały się i bardzo fajnie stylizowały na szczotkę.
Przy cienkich pasmach najważniejsze było dla mnie odpowiednie dozowanie. Kiedy nakładałam maskę głównie na długość i końce, efekt był naprawdę bardzo dobry: włosy były wygładzone, ale nie oklapnięte. Miałam też wrażenie, że fryzura wygląda po niej zdrowiej i łatwiej się układa.
Na zdecydowany plus zapach produktu – megaluksusowy!
Sebastian No Breaker Spray do stylizacji
Ten produkt bardzo mnie zaciekawił i wpisał się w moje potrzeby, bo lubię kosmetyki, które nie tylko pomagają wystylizować włosy, ale też zadbają o ich odżywienie – takie połączenie jest cudownie! Sprawdził się doskonale. Włosy wyglądały po nim na lśniące, końcówki były wizualnie bardziej dopracowane, a sama fryzura sprawiała wrażenie pełniejszej, z większą objętością. To dla mnie duży plus, bo przy cienkich włosach łatwo o efekt zbyt lekkiej, rozchodzącej się fryzury. I na dodatek pięknie pachnie – po jego użyciu naprawdę czuję się jak w salonie mojej ukochanej fryzjerki. Póki co stosowałam go raz w tygodniu, ale na 100% będę kontynuowała kurację.
Sebastian Styling Reshaper
To był bardzo fajny finisz całego testu. Lubię lakiery, które utrwalają fryzurę, ale nie robią z włosów czegoś sztywnego i nieprzyjemnego w dotyku. Tutaj właśnie ten efekt bardzo mi odpowiadał. Fryzura trzymała formę, ale nadal wyglądała naturalnie i nie miałam wrażenia, że włosy są „zabetonowane”. Przy cienkich włosach to szczególnie ważne, bo zbyt mocne, suche utrwalenie potrafi od razu odebrać im lekkość. Ten produkt dawał mi większą kontrolę nad fryzurą, a jednocześnie nie psuł efektu miękkości, który udało się wypracować wcześniejszą pielęgnacją.
Mój wniosek po testach
Ten zestaw bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo przy moich cienkich, rozjaśnianych włosach naprawdę niełatwo znaleźć produkty, które jednocześnie poprawiają wygląd włosów, wygładzają je i nie obciążają. Najbardziej zauważyłam poprawę w miękkości, łatwości stylizacji i ogólnym „ogarnięciu” fryzury. Włosy wyglądały zdrowiej, były bardziej zdyscyplinowane, ale nadal lekkie. Dla mnie to właśnie ten typ pielęgnacji i stylizacji, który najlepiej sprawdza się na blondzie: konkretny efekt, ale bez przesady.
Podsumowanie – czy warto przetestować produkty Sebastian?
Po tych testach trudno nie zauważyć, że Sebastian Professional to marka, która bardzo sprawnie łączy skuteczną pielęgnację z efektem stylizacji, którego naprawdę chce się od włosów na co dzień. W zależności od potrzeb możesz iść w stronę nawilżenia, odbudowy, wygładzenia albo lepszej kontroli nad fryzurą, ale wspólny mianownik pozostaje ten sam: włosy mają wyglądać zdrowo, miękko i po prostu dobrze.














